Dostęp do strony możliwy po zalogowaniu.

Szewska pasja

Paweł Pagacz

Fundacja Bankowa im. Leopolda Kronenberga

Firma F.H.U.M. "SPP" Paweł Pagacz jest laureatem konkursu „Mikroprzedsiębiorca Roku 2009”, który organizowany jest przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy.

- Organizując własną firmę wiedziałem że wszystko jest w moich rękach i jak nie będę pracował, radził sobie z utrudnieniami, szukał rozwiązań, alternatyw, pomysłów, to w prezencie nic nie dostanę – mówi Paweł Pagacz, właściciel sieci Zakładów Szewskich.

Czym zajmuje się Pana firma?

Działalność prowadzona ma w 90 proc. charakter usługowy, natomiast w 10 proc. jest to handel. Firma zajmuje się przede wszystkim naprawą obuwia, która obejmuje wymianę fleków, zelówek, obcasów, rozciąganie obuwia, wszelkiego rodzaju klejenia i szycia włącznie z wszywaniem zamków do obuwia i galanterii, wykonywanie uzupełnień, dziurek, "przyszczypków", nabijanie kapsli, napp, farbowanie, czyszczenie i konserwację obuwia. Wykonujemy również zabieg dezynfekcji obuwia oraz drobne poprawki krawieckie. Pozostała działalność to handel akcesoriami do obuwia, takimi jak: wkładki, sznurowadła, pasty, szczotki, łyżki, prawidła, wkładki profilaktyczno-ortopedyczne, środki do pielęgnacji stóp, wkładki i produkty żelowe do obuwia.

Skąd pomysł na taką działalność?

Firma powstała w 2003 roku i na początku zajmowała się handlem akcesoriami obuwniczymi i szewskimi. W 2005 roku działalność została zawieszona, po czym reaktywowała się we wrześniu 2007 roku jako " Zakład Szewski". Pomysł na " Szewca" zrodził się wcześniej’ natomiast historia jego wcielenia w życie była bardzo ciekawa. Moja siostra, która jest obecnie szewcem była w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej, samotna matka wychowująca czwórkę dzieci, bez wykształcenia miała duże problemy ze znalezieniem pracy. Przygodę z biznesem zacząłem jako handlowiec u mojego byłego pracodawcy, gdzie prowadziłem własną działalność świadcząc dla niego usługi marketingowo-handlowe, a później kierując działem sprzedaży na terenie Polski. Pracowałem w tym czasie w branży obuwniczo-szewskiej. Znając branże i widząc zainteresowanie i popyt na usługi szewskie, już wcześniej myślałem o otwarciu zakładu szewskiego. W święta Bożego Narodzenia 2006 powiedziałem rodzinie o tym pomyśle. Zaproponowałem siostrze by została szewcem i wspólnie ze mną otworzyła zakład szewski w Bochni. Bochnia na tamtą chwilę nie miała profesjonalnego zakładu, co pozwalało liczyć na zainteresowanie i popyt na usługi. Po krótkim zastanowieniu siostra zdecydowała się na moją propozycję. Zorganizowałem jej szkolenie u znajomego szewca, które trwało 3 miesiące. Po trzech miesiącach kolega stwierdził, że jest gotowa do samodzielnej pracy jako szewc i ma do tego predyspozycje. Wynajęliśmy, więc lokal, który sam wyremontowałem, zakupiłem profesjonalny sprzęt, narzędzia, umeblowałem, zakupiłem potrzebne materiały i towar do sprzedaży i rozpoczęliśmy działalność. Po pół roku zacząłem się zastanawiać, jak zwiększyć liczbę przyjmowanych butów. Wiedziałem, że istnieją punkty przyjąć w dużych miastach, Bochnia była jednak na to za mała. Doszedłem, więc do wniosku, że zbuduję sieć punktów przyjęć w miejscowościach gminnych powiatu bocheńskiego, tak się zaczęła budowa sieci. Na początku powiat bocheński, później ościenne aż do prawie całego woj. małopolskiego.

Co było dla Pana największą trudnością w momencie startu firmy, jak firma funkcjonuje obecnie?

Największe trudności stanowiły w zasadzie finanse, a zaskoczeniem był na pewno bardzo pozytywny odbiór przez klientów pomysłu i świadczonych usług oraz zapotrzebowanie na nie.
Zakład Szewski jako jedyny w Polsce świadczy usługi na taką skalę i w taki sposób. Nie dotyczy to samego zakładu, choć on również jest w pewnym sensie nowatorski, bo jako jeden z niewielu w Polsce zatrudnia kobietę szewca. Nowatorstwo dotyczy zorganizowanej i działającej przy nim sieci punktów przyjąć obuwia do naprawy. Sieć ta liczy obecnie 80 punktów, które umiejscowione są w gminach i małych miejscowościach na terenie woj., małopolskiego. Punkty znajdują się głownie w sklepach obuwniczych, jak również "ciucholandch", skalpach przemysłowych i punktach usługowych. Mieszkańcy tychże miejscowości nie muszą przemierzać dziesiątek kilometrów, tracąc czas i pieniądze, aby zawieźć buty do naprawy, do szewca, a dodam że zawód szewski jest wymierającym zawodem i szewca można znaleźć tylko w dużym mieście. Przedstawiciele zakładu, a jest ich obecnie dwóch, jeżdżąc małymi samochodami dostawczymi docierają do punktów systematycznie co trzy dni, przywożąc już naprawione buty i zabierając buty do naprawy. Punkty i przedstawiciele wyposażeni są w odpowiednie pudła do składowania i przewozu obuwia, aby zapewnić higienę, czystość i porządek oraz samo kopiujące druki ewidencji napraw z punktu. Każdy punkt posiada również identyfikatory numeryczne dla swoich klientów, z którym klienci zgłaszają się po odbiór butów. Z wszystkimi punktami są podpisane umowy zlecenia na przyjmowanie butów do naprawy. W ten sposób zakład dociera do klienta a nie czeka na niego zapewniając sobie ciągły obrót i prace. Dodatkowo jako jeden z niewielu zakładów w Polsce świadczymy usługi dezynfekcji obuwia przy użyciu "nano" technologii.

Czy polskie prawodawstwo ułatwia działanie ludziom przedsiębiorczym?

Pewno nie będę odosobniony, jeśli powiem że oczywiście nie, nawet nie tylko nie ułatwia ale wręcz utrudnia, niemniej jednak nigdy nie liczyłem na pomoc państwa. Wiedziałem że wszystko jest w moich rękach i jak nie będę pracował, radził sobie z tymi utrudnieniami, szukał rozwiązań, alternatyw, pomysłów, to w prezencie nic nie dostanę.

Co uważa Pan za największy sukces zawodowy i największą porażkę?

Największym sukcesem zawodowym jest dla mnie fakt że udało się stworzyć fajną, rodziną firmę, że robię to co kocham i co przynosi mi przyjemność i że w głowie mam jest jeszcze tyle pomysłów, natomiast za porażkę mogę uznać chyba tylko to, że za późno zacząłem pracować na własny rachunek.

Jakie problemy spotyka Pan w codziennej działalności biznesowej?

Głównym utrudnieniem, a raczej czynnikiem spowalniającym rozwój firmy są finanse. Nie jest ich na tyle dużo, aby w szybkim czasie zrealizować wszystkie plany. Niemniej jednak firma stara się obecnie o dofinansowanie z Urzędu Pracy w Bochni na doposażenie zakładu, refundacje jeśli chodzi o nowych pracowników, a chodzi przede wszystkim o osoby niepełnosprawne i stażystów. Planuję we wrześniu składać wniosek o dofinansowanie ze środków unijnych na rozbudowę firmy i zakup urządzeń, jak również startować w konkursie o tytuł Mikroprzedsiębiorcy Roku. Korzystam również z dostępnej pomocy bankowej. Oprócz tego większość prac remontowo-budowlanych, jak i naprawczych jest wykonywanych przez samych pracowników i rodzinę, co pozwala ograniczyć dodatkowe koszty. Kolejnym utrudnieniem, które się pojawia, jest brak wykwalifikowanej kadry pracowniczej, którą mógłbym zatrudnić. I tutaj, korzystając z doświadczeń, firma sama szkoli pracowników, bądź wysyła ich na szkolenia do zaprzyjaźnionych zakładów szewskich, uzyskując tym samym wykwalifikowanych i dobrych pracowników. Jako utrudnienie można uznać również rosnące ceny materiałów i narzędzi stosowanych przy naprawianiu butów. Aby łatwiej radzić sobie z nim, firma sama zaczęła importować materiały z zachodu i szukać alternatyw jeśli chodzi o stosowane materiały do napraw. Pozwala to w znacznym stopniu ograniczyć koszty przy jednoczesnym utrzymaniu ceny usługi. Wszystkie te działania podnoszą konkurencyjność, jak również prestiż firmy, dostarczając coraz to nowe grono zadowolonych i wiernych klientów i pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Gdyby udało się Panu pozyskać finansowanie, w jakim kierunku rozwinąłby Pan firmę?

Plany rozwoju są bardzo szerokie. Od stycznia 2009 zatrudniony jest nowy przedstawiciel, który buduje kolejną sieć punktów przyjąć, głównie w Krakowie i na północno-zachodniej części województwa małopolskiego. Według założeń ma ona liczyć docelowo od 100 do 120 punktów i obsługiwana być przez dwóch przedstawicieli. Dodatkowo firma planuje porozumieć się ze sklepami i hurtowniami obuwia i rozpocząć wykonywanie napraw reklamacyjnych obuwia. Na chwilę obecną już współpracuje z kilkoma sklepami i hurtownią z pozytywnym skutkiem. Firma ponadto wynajęła sąsiadujący obok lokal, który jest właśnie remontowany. Pomieszczenie to ma zostać wykorzystane na punkt dorabiania kluczy, wymiany baterii, i sprzedaż akcesoriów. Plan jego uruchomienia to jesień 2009 roku. Do prowadzenia tego punktu firma planuje zatrudnić osobę niepełnosprawną, przeszkolić ją we własnym zakresie, uzyskując tym samym dobrego i wykwalifikowanego pracownika, jak również dodatkowe środki finansowe.
Ze względu na dużą powierzchnię lokalu, drugą jego część firma chce wykorzystać na stworzenie punktu krawieckiego, nastawionego głównie na przeróbki skóry, wszywanie zamków do kurtek, oraz inne usługi krawieckie. Jeśli się uda to w dalszych planach jest również otwarcie w tym samym lokalu fryzjera i kwiaciarni. Plan jest taki, aby całościowo lokal pełnił rolę kompleksowego centrum usługowego, którego skład wejdzie naprawa obuwia wraz z siecią punktów przyjęć, dorabianie kluczy, usługi krawieckie, usługi fryzjerskie i kwiaciarnia oraz sprzedaż akcesoriów i produktów powiązanych.
Dodatkowo planuję ukończyć kurs rzeczoznawcy do spraw obuwia, i rozpatrywać reklamacje klientów, jeśli chodzi uszkodzenia butów, co podniesie renomę firmy, dostarczając jej kolejną pracę i profity.

Jaki wpływ na stosunki rodzinne ma wspólne prowadzenie biznesu?

Firma jest zdecydowanie firmą rodzinną, więc i jej wpływ na rodziną jest duży. Zatrudnieni są w niej, moja siostra- jako szewc, siostrzeniec i kuzyn jako przedstawiciele obsługujący punkty, oraz kilku przyjaciół rodziny. W pracy pomaga również młodszy siostrzeniec i moja żona, która zajmuje się sprawami "papierkowymi". Wszyscy żyjemy tą pracą i każde nasze spotkanie rodzinne zawsze o nią zahacza. Firma jest przyszłością zarówno dla mnie, mojej siostry, która jest w ciężkiej sytuacji, jak i naszych dzieci. Firma i praca wpłynęła bardzo pozytywnie na nas, nasze stosunki i sytuacje finansową. Kochamy tę pracę, co pozwala nam cały czas się rozwijać, tworzyć nowe rozwiązania i pomysły dla lepszego funkcjonowania zakładu.

Rozmawiała Anna Włudarczyk

Komentarze (5)

Sławomir
2011-01-16 13:43:53

BRAWO,wspaniali ludzie z otwartą głowa i szerokimi horyzontami.Sam jako osoba niepełnosprawna chciałbym ukończyć kurs w zawodzie szewc lecz nie bardzo jest gdzie(Warmińsko-mazurskie)może moglibyście coś na ten temat podpowiedzieć.Pozdrawiam i trzymam kciuki za powodzenie waszego przedsięwzięcia.

kursant
2011-04-17 17:22:39

Ja wiem gdzie można zrobić szkolenie szewskie ,ale trzeba być uważnym bo własciciel zakładu jest chciwy i chce dużo zarobic na braku dośwaidczenia przyszłych szewców .W razie potrzeby służę doradą .

Anita
2011-05-18 13:29:10

Chciałabym pójsc na takie szkolenie szewskie ale nie mam pojecia gdzie ów szkolenie moge nabyc,wiec prosze o pomoc.

Michał
2012-01-16 12:01:16

Witam mieszkam w województwie pomorskim niedaleko Gdańska i chciałbym zrobic szkolenie szewskie by móc w swoin 20 tysiecznym miesteczku otworzyć własny dochodowy interes. Bardzo prosze o jakies namiary ;) Pozdrawiam

Radek
2012-01-27 13:45:22

Witam. Szukam podobnego szkolenia w Łodzi lub okolicy , znających temat proszę o pomoc. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Oblicz kod z obrazka