![]() | Powodzenie w interesach to jest cośKatarzyna Rud Akademia Tańca i Teatru im. Isadory Duncan | ![]() |
- Nie widzę różnicy pomiędzy kobietą a mężczyzną w biznesie. Czasami skuteczniej działam sama, czasem gdy widzę, że na mojej drodze stanęła „rycząca czterdziestka”, od której wiele zależy - wysyłam moje komando to znaczy męża - mówi Katarzyna Rud z Akademii Tańca.
Co pani rozumie przez słowo "sukces"?
Sukces w biznesie osiąga się zawsze zespołowo. Indywidualny sukces rodzi się wyłącznie w sztukach pięknych i sporcie indywidualnym. W Polsce słowo sukces ma specyficzny wymiar: z reguły przypisuje się go wszelkim politycznym i medialnym gwiazdkom, ci co zasługują na to miano, z reguły są nierozpoznawalni. Mnie wystarczy słowo powodzenie. Mieć powodzenie w interesach to jest coś!
Czy może pani nazwać siebie kobietą sukcesu?
Na pewno fakt, że mam szczęśliwe małżeństwo, kończę doktorat, wychowuję troje dzieci, prowadzę dom i jeszcze nie zbankrutowałam ani nie zwariowałam kwalifikuje mnie do tej kategorii.
Jak wiele miejsca zajmuje firma w pani życiu?
Mam dystans do tego co robię zawodowo, Firma jest zawsze na drugim planie życia prywatnego, ale zdarzyło mi się nie spać parę nocy z jej powodu...
Od czego zaczęła się pani przygoda z biznesem?
Jak się ma kapitał inwestycyjny wszystko jest prostsze, ale nie nazwałabym biznesu przygodą. To poważne decyzje poważne plany, trudno z nimi pogodzić resztę spraw. Wymagają pełnego zaangażowania. Myślę też, że biznes trzeba mieć we krwi, nie można bać się szeregu ryzyk, które są wpisane w rynek.
Co uznałaby pani za największy sukces zawodowy i największą porażkę?
Największa porażka to przeliczenie się w kosztach i życzeniowe myślenie, wiara, że jakoś to będzie, że spadną czynsze, że kurs złotówki będzie rósł. Największy sukces, gdy moją AKADEMIĘ wybrano najlepszą szkołą tańca w Warszawie w dniu mojego ślubu.
Jakie problemy spotyka pani w codziennej działalności biznesowej?
Brak płynności finansowej daje o sobie często znać, co oznacza, że w naszym kraju stale nie funkcjonuje skutecznie system bankowy do obsługi małych i średnich przedsiębiorstw.
Drugi problem, to percepcja hierarchii ról zawodowych w polskim społeczeństwie, co jest schedą systemu carskiego i komunistycznego: tu urzędnik jest na czele drabiny a przedsiębiorca na jej dole. Polski urzędnik pełni funkcję nakazowo - kontrolną wobec przedsiębiorcy. Z tego płyną poważne konsekwencje i utrudnienia. Tymczasem urzędy publiczne na Zachodzie pełnią funkcję usługową wobec biznesu, a urzędnicy mają pełną świadomość, że żyją z jego podatków. Działa więc na rzecz biznesu a nie przeciwko. To zasadnicza różnica.
Czy łatwo jest być w naszym kraju businesswoman?
Nie widzę różnicy pomiędzy kobietą a mężczyzną w biznesie. Czasami skuteczniej działam sama czasem, gdy widzę że na mojej drodze stanęła "rycząca czterdziestka", od której wiele zależy - wysyłam moje komando to znaczy męża.
Szok dyskryminacji przeżyłam dopiero wtedy, gdy polski prawodawca nie przewidział dla mnie zasiłku porodowego, gdyż zgodnie z prawem nie przysługuje on kobietom, które zarejestrowały na siebie działalność gospodarczą. Wtedy zrozumiałam, że przedsiębiorca w tym kraju długo jeszcze będzie złem koniecznym.
Czy pani czuje się już spełniona zawodowo, czy może ma pani przed sobą kolejne cele?
Moim marzeniem jest otwarcie szkoły tańca, która będzie korzystała z wzorców AKADEMII ISADORY w Barcelonie.
Co poradziłaby pani kobietom, które dopiero rozpoczynają karierę w biznesie?
Muszą rozumieć, że będą traktowane tak samo surowo jak ich partnerzy w krawatach, żeby pozbyły się złudzeń, że załatwią coś na ładne oczy. Tam gdzie zaczyna się biznes kończą się sentymenty.
Rozmawiała Katarzyna Łysek