Primum non nocere

Grzegorz Brona

Fundacja Bankowa im. Leopolda Kronenberga

Firma Creotech jest laureatem konkursu „Mikroprzedsiębiorca Roku 2009”, który organizowany jest przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy.

- Celem prawa nie jest ułatwianie działania ludziom przedsiębiorczym. Człowiek przedsiębiorczy sam sobie poradzi. Prawo ma przede wszystkim nie utrudniać oraz tworzyć stabilne i pewne ramy, w których odbywa się działalność - twierdzi Grzegorz Brona właściciel firmy Creotech.

Czym zajmuje się Pana firma?

Firma Creotech zajmuje się działalnością na polu zaawansowanej elektroniki oraz optoelektroniki. Głównymi rozwijanymi kierunkami są:

  • projektowanie i wykonywanie kamer cyfrowych, zarówno tych przeznaczonych do zastosowań stricte naukowych (astronomia), jak i przeznaczonych do monitoringu (np. inteligentne kamery rozpoznające ruch),

  • projektowanie i wykonywanie komputerów przemysłowych - w swojej ofercie mamy jedne z niewielu stworzonych całkowicie w Polsce komputerów,

  • projektowanie i wykonywanie systemów pomiarowych opartych na rozwiązaniach m.in. optoelektronicznych i komputerowych systemach wbudowanych,

  • zarządzanie produkcją zaawansowanych układów elektronicznych.

Skąd pomysł na taką działalność?

Założyciele firmy przez długi czas związani byli z zachodnimi, przodującymi ośrodkami naukowymi. Zauważyli, że Polacy pracujący w nich są bardzo wysoko cenieni ze względu na swój niezwykle wysoki poziom wiedzy. Jednocześnie w ojczyźnie, specjaliści ci nie mają możliwości realizować się zawodowo - brak jest firm z sektora high-tech. Z połączenia dwóch powyższych obserwacji - dużej ilości krajowych specjalistów oraz niewielkiej konkurencji na rynku polskim - wziął się pomysł na założenie firmy. Po prostu wiedzieliśmy, że będziemy konkurencyjni.

Jak wyglądały początki działalności?

Standardową odpowiedzią na to pytanie, byłoby stwierdzenie, że działalność rozpoczęliśmy od stworzenia szczegółowego i długofalowego biznes planu. Otóż to nie do końca tak. Założenie firmy poprzedzone było przeszło rocznym badaniem rynku, poszukiwaniem odbiorców naszych produktów i usług, badaniami wstępnych prototypów urządzeń i możliwości ich wykonania w skończonym czasie i budżecie. Dopiero po przeprowadzeniu tych działań i badań (ze skutkiem pozytywnym) zawiązaliśmy spółkę. Wynikiem podjętych działań było podpisanie pierwszej umowy o współpracy zaledwie tydzień po założeniu firmy. Na początku mieliśmy więc coś lepszego niż biznesplan. Mieliśmy pierwszych odbiorców na projektowane układy. Na szczęście po dokładnej analizie naszej działalności dokonanej przed założeniem spółki udało się uniknąć negatywnych zaskoczeń. Największą trudnością w momencie startu firmy była zaś przede wszystkim ilość biurokratycznej pracy, którą musieliśmy przeprowadzić, aby wypełnić wszelkie formalne wymagania nakładane przez państwo.

Czy polskie prawodawstwo ułatwia działanie ludziom przedsiębiorczym?

Celem prawa nie jest ułatwianie działania ludziom przedsiębiorczym. Człowiek przedsiębiorczy sam sobie poradzi. Prawo ma przede wszystkim nie utrudniać oraz tworzyć stabilne i pewne ramy, w których odbywa się działalność. Niestety polskie prawo często stanowi utrudnienie, szczególnie dla początkujących przedsiębiorców, którzy zamiast rozwijać swoją młodą firmę, zmuszani są do wielokrotnie redundantnej sprawozdawczości, niekończących się wizyt w urzędach oraz zatrudnienia odpowiedniego grona specjalistów i doradców, którzy odciążą przedsiębiorcę. Poza tym polskie prawo nie jest dostosowane do działalności innowacyjnej, jak również urzędnicy obsługujący przedsiębiorcę takiej działalności nie rozumieją. Przy zakładaniu firmy Creotech mieliśmy problem z zarejestrowaniem działalności związanej z produkcją komputerów - osoby w urzędzie prosiły o dodatkowe wyjaśnienia związane z naszym magazynem oraz linią produkcyjną. Okazuje się, że takie pojęcia jak produkcja "just in time" (bez potrzeby magazynowania elementów) oraz outsourcing (w tym wypadku produkcja zlecana na zewnątrz), nie są powszechnie znane urzędnikom.

Co uważa Pan za największy sukces zawodowy i największą porażkę? 

Największy z dotychczasowych sukcesów to stworzenie zgranego zespołu, który nastawiony jest na ciężką pracę i odniesienie sukcesu. Bo tak naprawdę to zespół stanowi o sile firmy opartej na know-how. Największa porażka to ograniczona liczba współpracowników, która często zmusza do porzucania interesujących i dobrze zapowiadających się projektów. Ale i nad tym pracujemy - niedawno zaczęliśmy zdalną współpracę ze specjalistami z Krakowa, Łodzi i Trójmiasta.

Jakie cele biznesowe jeszcze przed Panem?

W pierwszym roku działalności firma przede wszystkim starała się podtrzymać i umocnić kontakty na rynku polskim. To okres szybkich zmian i inwestycji w projekty. Cel na bieżący rok to wyjście na rynek zagraniczny oraz zakończenie trzech kluczowych projektów. W przyszłym roku rozpoczynamy inwestycje w nasze zdolności produkcyjne. Można powiedzieć, że prowadząc własną firmę zawsze jesteśmy na początku drogi.

Gdyby udało się Pannu pozyskać finansowanie, w jakim kierunku rozwinąłby Pan firmę?

Do chwili obecnej firma bazowała na funduszach zebranych przez wspólników i na środkach wypracowanych przez firmę. Obecnie ubiegamy się o dofinansowanie zewnętrzne, głównie z programu POIG. Równocześnie rozważamy poszukiwanie dodatkowych środków u prywatnych inwestorów. Przy odpowiednim finansowaniu firma miałaby możliwość rozwinąć szerszej działalność na polu softwaru.  W chwili obecnej koncentrujemy się na hardwarze, który dostarczamy innym firmom, specjalizującym się w softwarze oraz integracji układów w większe systemy. Z naszego punktu widzenia jest to oszczędność, w dłuższej perspektywie jednak nie jest to rozwiązanie optymalne. Często bowiem systemy integrujące hardware z softwarem są wprowadzane na rynek po wielokrotnie wyższej cenie w porównaniu z rozwiązaniami czysto hardwarowymi lub czysto softwarowymi. Dlatego inwestycja w możliwość tworzenia zintegrowanych systemów sprzętowo-programowych miałaby priorytet.

Co poradziłaby Pan przedsiębiorcom, którzy dopiero rozpoczynają karierę w biznesie?

Osoby zaczynające karierę w biznesie popełniają zwykle dwa grzechy. Pierwszym z nich jest brak pomysłu na dotarcie do klienta. Bo przecież nie wystarczy stworzenie doskonałego produktu, bądź usługi. Należy jeszcze ten produkt/usługę potrafić sprzedać z zyskiem. Często nowi ludzie biznesu o tym zapominają. Skoncentrowanie się na przyszłym kliencie powinno być więc podstawą. Drugim grzechem jest brak wiary w siebie. Doskonałe pomysły, które boimy się zrealizować, pozostaną tylko pomysłami. Nikt za nas nie zrobi pierwszego kroku. To my go musimy zrobić. Większość ludzi, którzy odnieśli sukces w biznesie również kiedyś musiała wykonać ten pierwszy krok.   

Rozmawiała Anna Włudarczyk

www.kronenberg.org.pl

 

 

Inne wpisy autora:

wszystkich (1)

Dodaj komentarz

Oblicz kod z obrazka