Po markę i transparentność

16 lipca na giełdowym rynku NewConnect zadebiutowała spółka Eko Export. To już 10 firma debiutująca na alternatywnym rynku GPW w 2009 r. i 93 notowana na tym parkiecie.

Globalny kryzys nie zniechęcił inwestorów do akcji nowej spółki. Kurs odniesienia na pierwszą sesję wynosił 3,00 zł, a pierwszy kurs ustalony w dniu debiutu wyniósł 3.90 zł. To aż 30 proc. wzrost, który potwierdza, że inwestorzy interesują się małymi i średnimi spółkami. To dobry sygnał dla wielu spółek poszukujących kapitału.

Eko Export jest jednym z największych w Europie  producentów mikrosfery z ok. 10 proc. udziałem w rynku. Mikrosfera to produkt odpadowy powstający w czasie spalania pyłu węglowego w dużych paleniskach, najczęściej elektrowniach. Ma postać drobnego, sypkiego pudru, składającego się z cząsteczek, których średnica to kilkadziesiąt setek mikronów. Jest produktem o wielostronnych możliwościach zastosowania. Jest stosowana w produkcji przedmiotów codziennego użytku m.in. opon samochodowych, samochodowych materiałów wygłuszeniowych paneli elewacyjnych, cementu, zapraw, materiałów izolacyjnych czy ogniotrwałych a także śmigieł lotniczych i powłok samolotów.

Surowiec do produkcji spółka importuje głównie z Rosji, Kazachstanu i Ukrainy. Po przetworzeniu w zakładzie produkcyjnym w Bielsku Białej blisko 100 proc. produkcji trafia do odbiorców z Europy Zachodniej.

Klientami spółki są duże zachodnie firmy działające w budownictwie, przemyśle samochodowym, branży rekreacyjnej, energetyce i technice, branży tworzyw sztucznych, branży ceramicznej oraz materiałów ogniotrwałych. - Jeśli chodzi o skalę działalności, w samym 2008 r. zanotowaliśmy 7 mln zł przychodów i 356 tys. zł  zysku netto. Do końca kwietnia  bieżącego roku spółka wypracowała 2,3 mln zł przychodów i 123 tys. zł  zysku netto - mówi Jacek Dziedzic, prezes  Eko Export.

Bez nowego kapitału

Ale w przeciwieństwie do większości debiutantów, Eko Export nie przeprowadzał nowej emisji akcji, czyli debiut nie wiązał się z pozyskaniem kapitału. Do obrotu na NewConnect trafiły jedynie istniejące akcje. Jak wyjaśnia spółka, notowanie na NewConnect stanowi jeden z elementów wdrażania nowej polityki marketingowej. Celem debiutu jest zwiększenie świadomości marki wśród kontrahentów oraz transparentność odbiorców na Zachodzie. - To wielki dzień dla spółki - powiedział prezes po rozpoczęciu notowań. - Dziękuję akcjonariuszom, którzy zaufali, uwierzyli, dzięki których dalekowzrocznemu spojrzeniu na spółkę jesteśmy tutaj dzisiaj - podkreślił.

Jako firma transparentna i notowana na rynku giełdowym spółka będzie znana inwestorom, przez co łatwiej będzie w przyszłości o kapitał. Spółka nie wyklucza zresztą emisji. - O emitowaniu nowych akcji zadecydujemy w przyszłości, na tę chwilę skupiamy się na wypracowaniu jak najlepszych wyników finansowych. To naszym zdaniem droga, by pokazać inwestorom ile warta jest firma - wyjaśnia szef spółki.

Kryzys popsuł szyki

Wcześniejsze plany spółki pokrzyżował kryzys na rynkach finansowych. W połowie 2008 roku spółka dostała zastrzyk kapitału, gdy fundusz Privilege Capital Management, zależny od Wrocławskiego Domu Maklerskiego objął 15,19 proc. udziałów w kapitale zakładowym dzięki konwersji pożyczki udzielonej spółce w marcu 2008 roku. Spółka zyskała dokapitalizowanie w wysokości blisko 1,5 mln. Po tym zastrzyku spółka planowała pozyskanie w ramach prywatnej oferty kolejnych 5 mln zł, a debiut na NC miał się odbyć w III kwartale 2008 r. Jednak fundusz czasowo zawiesił plany debiutu ze względu na kiepską sytuację na rynkach.

Paweł Kubisiak

Dodaj komentarz

Oblicz kod z obrazka