Trzeba wierzyć w powodzenie biznesu

Kamila Kałuża

Azimutus SA

- Decyzję o założeniu firmy Azimutus podjęliśmy w 2002 roku. Początkowo skala działalności była stosunkowo mała. Nie posiadaliśmy biura, pracowaliśmy w domu, zatrudnialiśmy kilku pracowników - o początkach i rozwoju firmy Azimutus opowiada prezes Kamila Kałuża.

Azimutus doradza zarządom korporacji i przedsiębiorcom w rozwiązywaniu strategicznych dla nich problemów z zakresu zarządzania i finansowania wzrostu. W ramach projektów konsultingowych opracowuje strategię rozwoju dla firm oraz usprawnia procesy wewnętrzne. Dla firm poszukujących kapitału oferuje pozyskanie finansowania poprzez rynek NewConnect, sprzedaż udziałów inwestorowi branżowemu oraz finansowanie dłużne.

Skąd pomysł na taki biznes?

Poprzez wieloletnie doświadczenie zdobyte zarówno w firmach polskich jak i zagranicznych dostrzegliśmy, iż na polskim rynku istnieje zapotrzebowanie na usługi konsultingu strategicznego oraz transakcyjnego. Ponadto rynki tych usług nie były tak dobrze rozwinięte jak w krajach zachodnich, zatem dostrzegliśmy pewien potencjał do ich wzrostu. Nasze doświadczenie i wiedza pozwoliły nam na pozyskiwanie i realizowanie coraz to większych i bardziej zyskownych projektów. Po kilku latach byliśmy w stanie konkurować z najbardziej znanymi, międzynarodowymi firmami osiągając sukcesy.

Jak wyglądały początki działalności?

Decyzję o założeniu firmy Azimutus podjęliśmy w 2002 roku. Początkowo skala działalności była stosunkowo mała. Nie posiadaliśmy biura,  pracowaliśmy w domu, zatrudnialiśmy kilku pracowników. Z czasem, kiedy zdołaliśmy sprzedać więcej projektów, rozwinęliśmy firmę.

Co było dla państwa największym trudnością w momencie startu firmy?

Oczywiście z zarejestrowaniem firmy wiąże się wiele formalności, ale byliśmy przygotowani  na pokonywanie takich trudności. Początkowo trudno również pozyskać dużych klientów bez znanej marki, historii i doświadczenia w postaci zrealizowanych projektów.

Czy polskie przepisy ułatwiają działanie ludziom przedsiębiorczym?

Uważam, że polskie prawodawstwo nie sprzyja ludziom przedsiębiorczym. Aczkolwiek kolejne rządy pracują nad tym, aby zminimalizować negatywny wpływ tego prawa, próbując ułatwić życie przedsiębiorcom. Jednakże nadal istnieje wiele bezsensownych praw, które z jednej strony blokują rozwój firm, natomiast pozwalają innym funkcjonować poprzez wykorzystywanie tzw. "luk prawnych".  Samo zarejestrowanie firmy angażuje sporo czasu, ponieważ wymagało to odwiedzenia wielu urzędów oraz oczekiwania na decyzje. Następnie załatwianie spraw w różnych urzędach jest również bardzo czasochłonne, ponadto nastawienie urzędników jest często negatywne.

Co uważają państwo za największy sukces zawodowy i największą porażkę?

Oczywiście największym sukcesem był rozwój naszej firmy i dojście do tego, co mamy obecnie. Dla nas porażką jest każda niewykorzystana szansa pozyskania nowego klienta, czy tez sprzedaży projektu. Dużym osiągnięciem jest to co już osiągnęliśmy, jednakże nie zamierzamy na tym poprzestać. Rozwijamy naszą firmę, stawiamy przed sobą nowe cele i wyzwania. Stać w miejscy, znaczy cofać się, gdyż w tym samym czasie twoja konkurencja rośnie.

Gdyby udało się państwu pozyskać finansowanie, w jakim kierunku rozwinęliby Państwo firmę?

Dodatkowe środku przeznaczylibyśmy na promocję naszej firmy oraz rozwój obecnych spółek portfelowych i zakup nowych.

Co poradziliby państwo osobom, które dopiero rozpoczynają karierę w biznesie?

Aby wierzyły w powodzenie swojego biznesu i nie zrażały się przejściowymi problemami i trudnościami.

Rozmawiała Katarzyna Łysek

Dodaj komentarz

Oblicz kod z obrazka