Ślimak pokazał rogi

Grzegorz Skalmowski

Fundacja Bankowa im. Leopolda Kronenberga

Firma Snails Garden jest laureatem konkursu „Mikroprzedsiębiorca Roku 2009”, który organizowany jest przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy.

- Myślę, że polskie prawodawstwo nie do końca wspiera przedsiębiorców. W żaden sposób nie mogłem zarejestrować firmy jako działalność gospodarczą ponieważ chów ślimaków nie był też wymieniony w działach specjalnych rolnictwa – mówi Grzegorz Sklamowski z firmy Snails Garden.

Firma Snails Garden zajmuje się hodowlą lądowych ślimaków jadalnych, produkcją jajeczek ślimaczych na kawior - Snails Caviar i szkoleniami z tego zakresu.

Skąd pomysł na taką działalność?

Pomysł na hodowlę zrodził się podczas podpatrywania  ślimaka afrykańskiego z rodzaju Achatina (największy ślimak lądowy świata), którego dostałem w prezencie, kiedy mieszkałem jeszcze w bloku, w mieście. Warto dodać, że zajmowałem się już wcześniej chowem zwierząt, takich jak gekony i żółwie różnego rodzaju. Obecnie posiadam parę węży w terrarium, ale to już zupełnie hobbistycznie.

Od czego zaczęła się pańska przygoda z biznesem? Jak wyglądały początki działalności?

Przygoda już z dużym podstawowym stadem zarodowym ślimaków zaczęła się na wsi, bo właśnie z myślą o hodowli ślimaków przeprowadziłem się na wieś. W między czasie znalazłem w gazecie ogłoszenie małej przetwórni ślimaka, która oferowała zbyt tego mięczaka i jednocześnie naukę jego chowu. Właścicielka przetwórni sprzedała mi ślimaki zarodowe, ale niestety nie umiała mi pomóc w chowie. Tak wiec metodą prób i błędów dochodziłem do własnych metod. W tamtym okresie, a był to rok 2003, nie było tak wielu wiadomości w sieci o hodowli ślimaków. Co innego teraz - sam często udzielam wskazówek, jak zacząć. Dla mnie najbardziej istotny był wyjazd do Francji, gdzie na własne oczy zobaczyłem z czym przyjdzie mi się zetknąć hodując ślimaki na większą skalę.  Tam też zweryfikowałem swoją wiedzę na ten temat. Byłem zadowolony, bo okazało się, że rozwijana przeze mnie hodowla, oparta na metodzie prób i błędów, jest zgodna z normami francuskimi.

Co było dla pana największym zaskoczeniem/trudnością w momencie startu firmy?

Brak  paszy dla ślimaków. Na początku drogi sam robiłem paszę, wspierając się okolicznymi sąsiadami rolnikami. Ale przyznam, ze ciężko było dostać na wolnym rynku specjalne komponenty do paszy. Miałem też kłopoty ze zmieleniem ich  na  mąkę. Teraz jest inaczej, nawiązałem współpracę z zaprzyjaźnioną mieszalnią pasz i razem sukcesywnie, co rocznie, udoskonalamy parametry paszy.

Czy polskie prawodawstwo ułatwia działanie ludziom przedsiębiorczym?

Myślę, że nie do końca, sam miałem z tym wiele problemów. W żaden sposób nie mogłem zarejestrować firmy jako działalność gospodarczą. Chów ślimaków nie był też wymieniony w działach specjalnych rolnictwa. Ale poradziłem sobie z tym problemem. Po prostu wydzierżawiłem potrzebną ilość ziemi z gminy i stałem się osoba prowadzącą gospodarstwo rolne. Już teraz rzec można jestem rolnikiem.

Co uważa pan za największy sukces zawodowy i największą porażkę?

Moim sukcesem są właśnie ślimaki, tzn, że po wielu próbach, błędach i porażkach udawało mi się wydobyć w sobie iskierkę, która była moim motorem napędowym do podejmowanie nowych wyzwań i prób przy hodowli mięczaków. Porażka hm…, było ich wiele, ale o nich się nie pamięta. Wyciągam z nich wnioski i staram się nie popełniać tych samych błędów. Porażka motywuje mnie raczej do działania

Jakie problemy spotyka pan w codziennej działalności biznesowej?

Problemem jest brak regularnej i odpowiedniej ilości ślimaka do sprzedaży. Dlatego stale namawiam innych do otwierania nowych hodowli. Rynek ślimaczy jest bardzo chłonny. Brak naszego rodzimego winniczka w naturze i zakazy jego zbiorów na kilka lat, powodują coraz większe zainteresowanie kupnem ślimaków hodowlanych każdego gatunku.

Czy czuje się pan spełniony zawodowo, czy może stawia pan przed sobą kolejne cele biznesowe?

Ależ skąd, cały czas czegoś szukam, mam satysfakcję z tego co robię. Wyróżnienia i uznanie w konkursie Mikroprzedsiębiorca Roku 2009 ogromnie mnie motywują do dalszych działań. W planach mam otwarcie przydomowej małej przetwórni, tak aby można było sprzedać mięso ślimacze gotowe do dalszej obróbki i co najważniejsze, aby móc sprzedawać je o każdej porze roku!

Gdyby udało się pan pozyskać finansowanie, w jakim kierunku rozwinąłby Pan firmę?

Tak jak wspomniałem wcześniej, poszedłbym w kierunku otwarcia przetwórni i obróbki mięsa mięczaków z własnej fermy hodowlanej.

Co poradziłaby pan przyszłym przedsiębiorcom, którzy dopiero rozpoczynają karierę w biznesie?

Najważniejsze są cierpliwość i odpowiednie przygotowanie się do tematu, sprawdzenie rynków zbytu i możliwości samorealizacji. Jeżeli będziemy zadowoleni z tego co robimy, to sukces przyjdzie sam. Ja lubię to, co robię. Dodatkowo dziedzina, którą wybrałem ma przed sobą przyszłość. Ale wiem, że jeszcze wiele przede mną.

Rozmawiała Anna Włudarczyk

Komentarze (4)

Bozena
2009-11-15 19:19:35

WItam. Od jakiegos czasu mysle o hodowli slimaka. Nie wiem od czego zaczac, ile potrzeba pieniedzy.Chetnie tez zobaczyłabym hodowle u kogos. Pozdrawiam Bozena


2010-01-27 18:46:51

kadet
2010-12-06 21:33:33

Mam wszelkie możliwości do hodowli ślimaków, tylko za pioruna nie widzę możliwości ich sprzedaży. Z wieloma ludźmi się kontaktowałem i każdy mówi to samo: Nie nie na polskie warunki , tylko oszuści proponują najpierw kupno " startera", potem pomoc w sprzedaży. Na obietnicach się to kończy. Z Panem jest tak samo?

lidka
2010-12-07 20:22:54

?Za pioruna nie widzi??, BO NIE SZUKA U ŻRÓDŁA? http://vimeo.com/6190354

Dodaj komentarz

Oblicz kod z obrazka