![]() | Pakiet tylko dla tych, którzy wygrają z kryzysemJacek Męcina PKPP Lewiatan | ![]() |
W połowie czerwca posłowie poparli tzw. pakiet antykryzysowy, czyli projekty dwóch ustaw dotyczących łagodzenia skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i pracodawców przewiduje zmiany w prawie pracy. Nowelizacja ustawy o PIT zwalnia z podatku świadczenia dla pracowników wypłacane ze środków związków zawodowych oraz funduszu świadczeń socjalnych. O rządowych projektach serwis nf.pl rozmawia z Jackiem Męciną z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.
Jak ocenia Pan antykryzysowe propozycje rządu?
Jacek Męcina z PKPP Lewiatan: Pakiet antykryzysowy trzeba oceniać z punktu widzenia celu, jakiemu ma on służyć. Od samego początku jego konstrukcja była - można powiedzieć - oparta na czterech filarach. Dwa pierwsze - fundusze strukturalne oraz instrumenty pomocy gospodarczej - mają zdynamizować gospodarkę. Trzeci i czwarty, czyli ochrona miejsc pracy, i gwarancja świadczeń dla najuboższych mają zaspokoić związki zawodowe i zabezpieczyć, tych, którym kryzys może najmocniej dać się we znaki.
Czy taka konstrukcja sprawdzi się w czasach kryzysu?
Wydaje mi się, że sama konstrukcja jest bardzo ciekawa, bo dotyka tych czterech najważniejszych elementów. Dzisiaj jak patrzymy nawet na to jak Międzynarodowa Organizacja Pracy, czy Komisja Europejska podchodzi do pewnych rekomendacji związanych z tym kryzysem to można powiedzieć, że my się idealnie wpasowujemy właśnie w te elementy.
Weźmy na przykład ochronę miejsc pracy…
Elastyczny czas pracy może pomóc firmom znajdujących się w bardzo trudnej sytuacji, ale nie beznadziejnej. Przedsiębiorstwa, które wpadają w przejściowe trudności ekonomiczne mogą korzystać z subsydiowania zatrudnienia - takie instrumenty mogą być dobrą alternatywą dla zwolnień grupowych i chronić w ten sposób rynek pracy. Powstał też Fundusz Szkoleniowy, ma on być wykorzystywany w przypadku przestoju, gdy firma nie ma zamówień. Organizowane przez firmę szkolenia byłyby finansowane w 80 proc. z Funduszu Pracy, a więc stałyby się realną pomocą dla firm.
Do jakich firm rząd powinien wyciągnąć rękę?
Do tych, które są w trudnej sytuacji. Mieliśmy wiele kontrowersji, jeśli chodzi o małe i średnie przedsiębiorstwa. I nie ma wątpliwości, że właśnie firmy z sektora MSP mogą boleśnie odczuć kryzys. Baliśmy się jednak trochę, że instrument związany z subsydiowaniem zatrudnienia będzie trudny do wykorzystania i jednocześnie trudny do monitorowania. Jednak stało się, jak się stało - firmy te mogą na równych zasadach korzystać z pakietu. Myślę, że małe i średnie przedsiębiorstwa będą tymi firmami, które będą potrzebować takiej pomocy, aczkolwiek widać, że skutki kryzysu są bardziej skoncentrowane branżowo.
Jakie sektory ma Pan tu na myśli?
Przede wszystkim te sektory które się koncentrują na eksporcie, gdyż to głównie eksport w Polsce siadał. Gdy spojrzymy na konsumpcję to utrzymuje się ona jednak na niezłym poziomie - nawet w pierwszym kwartale obserwowaliśmy wzrost na poziomie 1 proc. Z jednej strony są to firmy z sektorów uzależnionych od eksportu, a z drugiej strony firmy z trudnych branż. Wymieniłbym tutaj na pewno motoryzację, na pewno przemysły metalowe, hutnictwo, ale także przemysł odzieżowy - te branże zgłaszają największe problemy.
Czy warunki w pakiecie nie są zbyt rygorystyczne? By uzyskać wsparcie nie można mieć długów wobec ZUS i fiskusa, a przez 6 miesięcy po uzyskaniu pomocy trzeba utrzymywać zatrudnienie…
Dzisiaj jesteśmy jeszcze na etapie rozpoczynania prac parlamentarnych, a 19 czerwca w parlamencie było dopiero pierwsze czytanie projektu. Do końca utrzymujemy, że na przykład podstawowe kryterium dla firm korzystających z dopłat Funduszu Pracy, czyli spadek obrotów o 30 proc., jest zbyt rygorystyczne. Na posiedzeniu zespołu ds. gospodarki w komisji trójstronnej wstępnie osiągnięte zostało porozumienie, aby to było 25 proc., a nawet 20.
Czy wartość ta miałaby dotyczyć jedynie spadku obrotów?
Nie, nie dotyczyłoby tylko spadku obrotów, ale odnosiłoby się także do spadku sprzedaży, zarówno wartościowej, czyli wartość sprzedaży jak i ilościowej, czyli ilość wolumenów, które sprzedaje firma. To zwiększyłoby dostęp do tej pomocy. Są jeszcze elementy związane z niezaleganiem w podatkach i składkach ZUS-owskich, to już zostało poprawione i stworzono większą elastyczność.
Jakie zatem firmy skorzystają najmocniej z rozwiązań pakietu?
Ważne jest, żeby ta pomoc była kierowana właściwie, czyli musi być kierowana do tych firm, które poradzą sobie z tym kryzysem. Nie może być tak, że będziemy np. subsydiować miejsca pracy w firmach, które i tak są skazane na upadłość. Istotne jest więc zapisanie w ustawie takiego kryterium, które zagwarantuje, że firma sobie poradzi i wyjdzie na prostą.
Czy jest szansa na realizację pakietu antykryzysowego jeszcze podczas wakacji?
Robimy wszystko. Rząd się zadeklarował, że prace parlamentarne ruszą z kopyta. Ja wierzę w to, że sejm przed wakacjami parlamentarnymi, czyli w końcówce lipca, zakończy prace parlamentarne, pójdzie to do prezydenta i miejmy nadzieję, że prezydent też szybko to podpisze. Jest szansa, że od sierpnia, a na pewno od pierwszych dni września będzie można normalnie korzystać pomocy.
Czy zgadza się Pan z pesymistycznymi opiniami, że druga połowa roku może być trudniejsza dla polskiej gospodarki?
Niestety, zgadzam się. Gdy spojrzymy na sytuację w Europie, chociażby patrząc na nasze możliwości eksportowe, słyszymy o zapaści wszystkich gospodarek naszych południowych i zachodnich sąsiadów. I wszystko wskazuje na to, że recesja będzie coraz głębsza. To na pewno odbije się na naszych możliwościach eksportowych, a w efekcie naszej gospodarce. Zgadzam się z tymi, którzy mówią, że druga połowa roku będzie trudniejsza, będzie po prostu zbierać skutki fatalnej sytuacji w krajach, z którymi współpracujemy.
Rozmawiała Katarzyna Łysek