Jak podaje "Rzeczpospolita", opłaca się okupić większymi pieniędzmi zgodę podwładnego na odejście z firmy za porozumieniem stron.
Pojedyncze rozwiązanie umowy o pracę za wypowiedzeniem może nas bowiem zdyskwalifikować w staraniach o niektóre formy wsparcia ze środków publicznych.
Normalnym sposobem pożegnania podwładnego jest wypowiedzenie stosunku pracy. Polega na tym, że np. szef oświadcza wolę jego zwolnienia i współpraca kończy się po upływie wypowiedzenia.
Wielu formalności uniknęlibyśmy jednak, rozstając się z podwładnym za porozumieniem. W takiej sytuacji stron nie wiążą bowiem kodeksowe terminy wypowiedzenia, mogą się rozstać natychmiast, choćby z dnia na dzień. Pomijają przy tym etap konsultacji związkowej, podawanie powodu rozwiązania umowy czy pouczanie o możliwości złożenia pozwu do sądu.
Wystarczy na piśmie jedno zdanie o zgodnym zakończeniu zatrudnienia i momencie, do kiedy do niego dochodzi. Za wręczenie wypowiedzenia podwładnemu, którego wysłaliśmy na kurs finansowany z "Kapitału ludzkiego", grozi kara umowna.
Źródło: Rzeczpospolita